Wystawa Tulipanów

Powinien pisać Janek, ale jest zmęczony, więc zostałam oddelegowana do wykonania zadania.

W ten weekend mieliśmy w pałacowej oranżerii coroczną wystawę tulipanów oraz sporo imprez towarzyszących: warsztaty, pokazy, konsultacje i kiermasz. Janek dyżurował sam, bo mnie skosiła choroba. Ale i tak wbrew rozsądkowi pojechałam dziś z Piterem i Jakubem, żeby chociaż rzucić okiem.

Tulipany przepiękne, jak zwykle. Mnóstwo ludzi, bo tym razem pogoda dopisała. Mój mąż niemal dostał zawału, jak zobaczył kolejkę do kasy. Szczęśliwie znaleźliśmy z Jaśkiem rozwiązanie, zanim Kuba wpadł w panikę i histerię (bo jak wiecie Kuba dostaje histerii i paniki, kiedy trzeba chwilę odczekać na czerwonym świetle i jedynym przypadkiem w historii ludzkości, gdy spokojnie odczekał w kolejce ile było trzeba, był event Sonica przed premierą trzeciego filmu).

Jakie były te tulipany? Nie jest łatwo zrobić zdjęcia w tłumie ludzi. Ale starałam się i proszę to docenić!

W ostatniej sali byli assassini. I w ogóle nie powinnam się do niej zbliżać, a co dopiero wchodzi i fotografować. Ale bardzo chciałam zobaczyć, jakie wiosenne kompozycje znalazły się w tym roku na wystawie i weszłam. A Piter mnie nie powstrzymał, co będę mu wypominać aż do lata (bo wtedy pewnie znajdę jakiś nowy powód).

Czy mnie te hiacynty zabiły?

NOT TODAY

Ale nigdy nie wiadomo, jak będzie następnym razem…

Tyle mojej relacji. Na IG możecie zobaczyć reelsa z muzyką, której tu mi nie chciało załadować. Mam nadzieję, że zaglądacie czasem na Instagram, bo kiedy mamy naprawdę ciężko z pisaniem, staramy się przynajmniej tam od czasu do czasu coś wrzucać. Na znak, że jeszcze żyjemy.

Pozdrawiam serdecznie. Wasza reporterka.
Jo.