Country nie jest moją muzyką. A Dolly, z tym całym kiczowatym do bólu image, zupełnie nie jest z […]
Autor: Jo
Dynia nam uciekła. Na drugą stronę siatki. W ogóle ta dynia mnie przerosła. Dosłownie i w przenośni. Kompletnie […]
Dobrze, czy ja jestem rąbnięta i biorę na warsztat książkę, będącą kontynuacją serii, którą przed chwilą zjechałam? A […]
Postanowiłam umrzeć. Nie żeby tak od razu. Żadnych drastycznych posunięć. Po prostu odmówiłam chodzenia po lekarzach i robienia […]
Ukończyłam właśnie Heksalogię Dory Wilk i sama nie wiem, czy bardziej jestem z siebie dumna, czy zdziwiona, że dobrnęłam do końca.
Podobno media społecznościowe zabijają prawdziwe pasje.
Ale jak to? Przecież właśnie tam mnóstwo ludzi dzieli się swoimi pasjami! Przecież z internetu czerpie się inspiracje! To jak: zabijają?!
Namawiamy Pitera, żeby znalazł sobie hobby. Bo hobby jest niezbędne. Dla zachowania równowagi. Inaczej człowiek cały czas grzęźnie w tym samym.
Gdybym miała wskazać coś, co znacznie ułatwiłoby nam codzienne życie z Jakubem, bez chwili zastanowienia wskazałabym na zewnętrzny autorytet.
Lista udogodnień jest dość długa, ale ten zewnętrzny autorytet zdecydowanie zajmuje na niej topowe miejsce. Ponieważ Jakub jest konsekwentnie odporny na nasze próby wpłynięcia na jego zachowanie. A my jesteśmy wobec tej konsekwencji bezsilni.
Jakub jest chory. Nic tragicznego, zwykłe przeziębienie, ale prawie tydzień siedział w domu. Znowu. Ostatnio nie jeździł na […]
Odrzucili Jaśka odwołanie od decyzji zespołu orzekającego, że nie jest osobą niepełnosprawną. Nie będę, jeśli pozwolicie rozwijać wątku […]
Wsiadłam na rower. Pierwszy raz w tym roku. Tak, wiem że mamy połowę lipca. Wcześniej rower nie wchodził […]
Zablokowałam sobie wczoraj telefon. Nie że specjalnie: po prostu byłam tak zdenerwowana, że wpisałam niewłaściwy PIN. Trzykrotnie. I […]
Postanowiłam zrobić przerwę w użalaniu się nad brakiem włoskich wakacji. I w ramach tej przerwy sięgnęłam po czekającą […]
– pomyślałam rano słysząc padający deszcz i podciągając kołdrę. Nieziemski upał, a potem przenikliwe zimno i deszcz. Typowe. […]
Nie jestem specjalną fanką Ameryki. Nigdy nie marzyłam, żeby zobaczyć Nowy Jork i tak dalej. Ale mam zamerykanizowane kulturowo dzieci, więc żeby im sprawić przyjemność, pojechaliśmy wczoraj do Elektrowni Powiśle. Na amerykańskie hot-dogi. Czy Wariackie Papiery miały z tym coś wspólnego? Być może…