Bohater mediów

Wspominałem na blogu wcześniej o występie w Teleexpressie i rozmowie – wywiadzie dla Pałacu. Dzisiaj na stronie Pałacu FB (Facebook) jest informacja na ten temat. A ja skorzystam z okazji i opowiem Wam jak to wyglądało.

Zaczęło się od nagrania do Teleexpressu. Szukali na szybko wolontariusza który mógłby wziąć w nim udział, a ponieważ miałem czas to się zgłosiłem. Nagrywaliśmy w szklarni gdzie pracowałem 2 lata temu (teraz tam pracują inni wolontariusze), ale to nie było trudne, bo wszystko pamiętałem. Na co dzień pracuję raczej w ogrodach. Jednego roku pomagałem w Ogrodzie Pożytkowym (może pamiętacie historię z rabarbarem i królewską konfiturą?) więc w sumie praca ogrodnika jest wszędzie taka sama. Trochę się denerwowałem chociaż to nie był mój pierwszy raz przed kamerą, wcześniej byłem statystą w filmie o Jerzym Kuleju i miałem tam nawet małą rolę fotografa, ale czym innym jest praca na planie filmowym a czym innym szybka relacja w Teleexpressie. Zresztą i tak mnie wycieli jak opowiadam do kamery. Czułem się trochę rozczarowany bo naprawdę się starałem.

Po tym nagraniu zaproponowano mi żebym opowiedział o mojej pracy wolontariusza do artykułu na stronie Pałacu. I to jest ta rozmowa o której mama pisała w poście komunikacje. I tak to prawda, mam problem z opowiadaniem, o wiele bardziej wolę pisać. Może dlatego że napisane można poprawić jeśli coś pójdzie nie tak. A w rozmowie gubię się, nie mogę znaleźć właściwych słów albo nie wiem jak coś wytłumaczyć. Mama nie miała racji mówiąc że się niepotrzebnie wtrąca, bo jej podpowiedzi bardzo mi pomagają. My naprawdę bardzo dużo rozmawiamy na różne tematy, więc ona wie co mam na myśli i potrafi mi podpowiedzieć właściwe słowo. Trochę jak asystent. Wracając do rozmowy z panią Kasią to bardzo się denerwowałem i nawet nie wiem dlaczego. Dopiero kiedy zaczęliśmy rozmawiać o Avengersach to stres mnie opuścił.

Takie proste pytanie: ,,Co mi daje praca Pałacu?” Trudne jest żeby odpowiedzieć. Zajęcie dzięki któremu wychodzę z domu. Spotkanie z fajnymi ludźmi. Trochę lubię się rządzić, a pracując w szatni lub przy imprezach mogę trochę porobić ;). Uczę się nowych rzeczy: w Pałacu jest mnóstwo warsztatów i wykładów, a jako wolontariusz mogę w nich wszystkich uczestniczyć. Oczywiście nie wszystkich uczestniczę bo niektóre są dla mnie za trudne. Po tych kilku latach w Parku i Pałacu czuję się jak u siebie (w zwłaszcza że mieszkam po sąsiedzku) jest to bardzo dobre uczucie. Nawet jak jestem na spacerze z rodziną to czuję się odpowiedzialny za to miejsce. I zwracam uwagę na to jak zachowują się inni ludzie, a uwierzcie mi że bywa różnie.

Kilka razy spotkałem znajome osoby np. mojego nauczyciela z gimnazjum który przyszedł na wycieczkę z swoimi uczniami albo znajomych z łucznictwa. Bardzo fajne uczucie.

Napiszę jeszcze o pracach w dziale ogrodowym. Nie tylko grabimy liście i porządkujemy alejki! W ubiegłym roku walczyliśmy z nawłocią w rezerwacie i porządkowaliśmy teren w dawnym folwarku. Najgorsze chyba jest odchwaszczanie, bo strasznie bolą po nim plecy (mam ponad metr 90 wzrostu). Bardzo lubię imprezy organizowane przez dział edukacji. Kilka lat temu brałem udział imieninach Króla Jana i miałem super kostium jak z Pana Tadeusza.

Nie wiem czy o tym wszystkim udało mi się opowiedzieć pani Kasi podczas naszej rozmowy. Jak wspomniałem: łatwiej mi się pisze niż opowiada.

Będę szczęśliwy jeśli zajrzycie do tego artykułu:

Z pasji do działania – niezwykła historia naszego wolontariusza.