Prognozy zapowiadają 38°C, BlueBoy ma szlaban na włóczenie się po mieście (chyba, że go ojciec podwiezie), Piter zawiesza Kubie udział w zajęciach poza domem. Lato.

Krótko mówiąc: umieramy, klimatyzator nam padł, chłodzenie podłogowe nie wyrabia a pies ostentacyjnie wchodzi pod moje łóżko na hasło: „Luna! Spacerek!”.