Wernisaż za nami. Wystawa świetna. Prace tak różne, jak ich autorzy. Moje zdjęcia, robione w niesprzyjających dobieraniu kompozycji i światła warunkach, nie oddają ich walorów, więc raz jeszcze zachęcam: jeśli możecie – wybierzcie się na Korotyńskiego 13 w Warszawie. Centrum Aktywności Międzypokoleniowej udostępniło wystawie galerię na piętrze. Można spokojnie obejrzeć ekspozycję, już bez takich tłumów, jakie były na wernisażu.










Jakub był jednym z wystawiających swoje prace artystów. Rzućmy okiem na kilka innych dzieł:









Jak widzieliście w poprzednim poście, program wydarzenia był dość intensywny. W mojej ocenie: jak na imprezę z okazji Miesiąca Świadomości Autyzmu, zbyt mało świadomy tego, jak funkcjonują osoby z autyzmem. Może po prostu opowiem, jak to wyglądało z naszej perspektywy?
Kuba nie mógł się doczekać tej wystawy. Już wcześniej jego prace były prezentowane w ŚDS i nawet załapaliśmy się na artystyczną frustrację, kiedy nie doszło do zaplanowanej wcześnie ekspozycji akwareli poświęconych Super Mario, bo Artysta ich nie przywiózł, ale tym razem to była zupełnie inna skala przedsięwzięcia (co widać na zdjęciach). Oddanie pracował z Panią Anetą i odliczał dni do wielkiego wydarzenia, żeby w poprzedzający je weekend… zacząć się wycofywać… Mieliśmy huśtawkę nastrojów, od: muszę tam być rano, po: tylko nie rano! Musieliśmy podjąć decyzję za niego, mając na uwadze, że cokolwiek postanowimy, może okazać się nietrafione. Ostatecznie pojechaliśmy na sam wernisaż, odpuszczając poranne warsztaty i konsultacje.
Był tłum ludzi. Jakub w ogóle odmówił wejścia do kawiarni, w której odbywała się część oficjalna i występy artystyczne. Dopiero kiedy w korytarzu zrobiło się zbyt głośno, tłumnie i duszno, zgodził się przenieść do środka. Możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, z jaką miną tam siedział…


Nie, to nie jest uśmiech. To jest grymas frustracji. Na ogół nie publikuję takich zdjęć, ale tym razem robię wyjątek z uwagi na tytułową Świadomość Autyzmu. My te grymasy mamy obcykane na beton, bo często są pierwszym sygnałem nadciągającego kryzysu i jeśli się je odpowiednio wcześnie zauważy, można spróbować uniknąć katastrofy. Nie mówię, że zawsze z powodzeniem, ale mamy chociaż szansę.
Powodem kolejnej frustracji Kuby był zamknięty bufet i brak wody. Zawiesił się na tej zamkniętej kawiarni, jak to ma w zwyczaju, czyli bezwzględnie i nie pomogła nawet przyniesiona przez Jaśka ze sklepu gazowana Cisowianka (absolutny numer jeden na Jakubowej liście preferencji).
Pewnie ktoś zapyta: „Ej, jakie tłumy? Nie masz jakiegoś zdjęcia z tymi tłumami?”.
Mam. Na tych zdjęciach Kuba jest bliski załamania nerwowego. Wiem, co było przed ich zrobieniem i po. I dlatego tych zdjęć tu nie pokażę. Podobnie jak zdjęć zrobionych w pokoju wyciszeń, do którego na chwilę uciekliśmy.
Występy wokalno-muzyczne były naprawdę poruszające, ale bardzo dobrze rozumiem mojego syna: dla niego były mocno przebodźcowujące. On chciał po prostu wyjść stamtąd, obejrzeć swoje akwarele na wystawie i wrócić do domu. Z rozmów kuluarowych wiem, że nie tylko on. I tu właśnie zabrakło mi tej organizacyjnej świadomości autyzmu, bo wszystko trwało za długo i było zbyt przytłaczające. Zresztą zawsze tak jest.



Na tych zdjęciach mamy Złote Trio Artystyczne. Jestem również ja z chłopakami, ale mówiąc Trio Artystyczne, mam na myśli Kubę i Wojtka, którzy reprezentowali ŚDS Korotyńskiego oraz ich terapeutkę, Panią Anetę, bez której ta cała artystyczna pasja nie znalazłaby finału w postaci wystawy.
Myślicie, że po wystawie emocje opadły i życie wróciło do normy? Hm… To zależy jak tę normę zdefiniujemy… Bo jeśli przyjmiemy, że przez kolejny kwadrans Kuba mielił rozpacz z powodu zamkniętej kawiarni, chociaż dostał tę wodę przecież, a na dodatek jechaliśmy prosto do McD (bo przecież poniedziałek, czyli tenis, czyli fast food), to owszem. Kres cierpieniu położyła dopiero moja genialna propozycja, że następnego dnia tata zabierze go po zajęciach do kawiarni, która powinna już normalnie działać.



Następnego dnia Kuba z przyjemnością oprowadził tatę po pustej wystawie, a potem dał się zaprosić do kawiarni.

Tematem kolejnej wystawy Kuby mają być Muppety.
Idę zamówić farby i zapas kropli na nerwy.