Świątecznie

Życzymy sobie Świąt wesołych, spokojnych, rodzinnych. I dość rzadko udaje nam się te życzenia urzeczywistnić. Jest, jak jest. Kupa roboty. Mnóstwo zamieszania. I nawet jeśli nie siadamy do stołu z zadającymi niestosowne pytania krewnymi, niewiele trzeba, żeby coś wybuchło. A jak się ma dwóch autystycznych synów i deficyty życiowej energii, to już w ogóle.

I teraz wyobraźcie sobie, że nam się to udało. Mieć wesołe, spokojne i rodzinne Święta. Oczywiście z marginesem na autystyczny chaos i uwzględniając to, że moja sister nie przyjechała, ale jednak.

I właściwie jedyne życzenie, jakie po tych Świętach mam, jest takie, żeby za rok udało się to powtórzyć.