Rano termometr pokazał -18℃. To była pierwsza noc, jaką od wielu tygodni przespałam niemal w całości, więc powrót do rzeczywistości zajął mi dobrą chwilę, ale na Janka „Nie uwierzysz, jaki jest mróz!”, oprzytomniałam na tyle, żeby zacząć myśleć.
Moje myśli leciały jakoś tak:
– Kuba nie powinien jechać dziś na zajęcia
– Janek nie może jechać autobusem na Ursynów
– Zapomnijmy o tenisie wieczorem
Oczywiście Kuba już był w Ośrodku, Janek nie odwołał obecności na Ursynowie oraz wszyscy układali plan dnia pod kątem wieczornego tenisa.
Oczywiście wszyscy zgodzili się z moimi uwagami, twierdząc, że przez moment nawet zastanawiali się nad tym… Akurat.
I tu przechodzimy do dwóch dużych punktów, a może i trzech:
- Jako gatunek jesteśmy idiotami, skazanymi na zagładę
- Jak ja nie pomyślę, to nikt tego w tym domu nie zrobi
- Z założenia nie zmienia się planu w planie (po to jest plan*), ale czasami trzeba.
Jest zima. Zimowa zima. Taka, co to najstarsi górale nie pamiętają. Ale jakby przetrzeć synapsy, to może niektórym coś tam z dzieciństwa zaświta? A w dawnych czasach, tych naprawdę dawnych, jak był środek zimy i mróz to się siedziało na tyłku w domu. Amen.
Męczy mnie to. Znaczy nie, że ludzi skretynieli i uważają, że całkowicie górują nad siłami Natury, tylko z tym myśleniem. Bo wbrew wyobrażeniom różnych osób – ja nienawidzę pełnienia roli Jedynego Funkcjonującego Mózgu w tej rodzinie. I kompletnie nie mnie dowartościowuje, czy co tam, że jak ja nie pomyślę, to nikt inny tego nie zrobi. Poważnie nie mam pojęcia, jak kogoś taki układ może dowartościowywać… I ja marzę o tym, żeby któregoś dnia mąż mnie zaskoczył myśleniem, np. że przy takim mrozie, to niech ten Jakub zostanie w domu i ogląda Pokemony.
Elastyczność jest jednym z tych najsłabszych punktów oprogramowania autysty. Jak coś jest zaplanowane, to umarł w butach, alleluja, nie tykać. Czy to jest pozycja z tygodniowego menu, czy wyjście z domu. Kuba potrafi bezlitośnie wymóc na nas deklarację, że gdzieś pójdziemy i potem z żelazną konsekwencją pilnuje realizacji. Aktualnie na jego liście bezwzględnych priorytetów znajdują się:
– fastfood w dniu tenisa
– PizzaHut w Arkadii (z Tiną Turner)
– wtorkowe konie
I to, że dzisiaj tego tenisa trzeba odwołać, nie zmienia faktu, że czeka nas kurs do McDonaldsa.
Jutro jest wtorek. Zacznijmy się modlić, żeby było chociaż minus sześć…
- Skipper, Pingwiny z Madagaskaru