Wolontariat

Już chciałam napisać, że robimy na chwilę przerwę w Adwencie na Światowy Dzień Wolontariusza, ale przecież… nie robimy! Jedną z adwentowych tradycji jest niesienie wsparcia i pomocy potrzebującym, prawda?

W dzisiejszych czasach, kiedy wymaga się od człowieka sukcesów i osiągnięć, bezinteresowne zaangażowanie traktowane jest często jako objaw ogólnie rzecz biorąc frajerstwa. Bo po co przeznaczać swój czas i zaangażowanie na coś, za co nie płacą i na czym nie zrobi się kariery? To taka domena starszych pań, młodzieży szkolnej i obrzydliwie bogatych pań z towarzystwa. I to też nie wszystkich. Tymczasem wolontariat jest jedną z najszlachetniejszych form aktywności, jaką znam. Uczy wrażliwości na drugiego człowieka. Pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy. Wnosi w nasze życie wiedzę, możliwość doświadczenia tego, co nie dla każdego dostępne i daje satysfakcję ze zrobienia czegoś pożytecznego.

Mamy dość długie doświadczenie z wolontariatem. Nie lubię o tym za dużo opowiadać. Nie uważam tego, co robimy za coś nadzwyczajnego. Ale obawiam się, że w ten sposób niechcący umniejszam jego znaczenie. A tego jednak bym nie chciała.

Dziś Janek był z dziewczynami na spotkaniu z burmistrzem dzielnicy, w ramach obchodów Dnia Wolontariusza. Bardzo im zazdrościłam, bo ja nadal nie bardzo nadaję się do wychodzenia do ludzi, mimo ładowania tych wszystkich sterydów, nebulizacji i tabletek. Wrócił niezmiernie zadowolony i myślę, że właśnie o to chodzi. O satysfakcję. Szczególnie w przypadku osób niepełnosprawnych, dla których nie ma zbyt wielu opcji życiowych. Udział w wolontariacie pozwala poczuć się potrzebnym. A tego przecież każdy z nas potrzebuje.

Co mogą robić autystyczni wolontariusze?

Myślę, że wiele rzeczy – jeśli im się pomoże. Sami mogą mieć problem z rozumieniem, albo ogarnianiem zadań, ale z pomocą radzą sobie doskonale. Powiem wam, co dotychczas robili moi synowie.

  • Kuba w szkole często brał udział z zbiórkach żywności organizowanych przez Caritas w supermarketach – każdego roku przed świętami grupa uczniów przyłączała się do zbiórki, rozdawali ulotki i pilnowali wózka z darami
  • WOŚP – to chyba już wiecie 🙂 od kilku lat Janek prowadzi zbiórkę przed Finałem i dzięki Wam udaje mu się zebrać sporo pieniędzy, a jako pacjent szpitali wie, jak bardzo potrzebne jest wyposażenie ich w odpowiedni sprzęt!
  • Kuba, pod opieką swojej nauczycielki z podstawówki, przez jedne wakacje pomagał jako wolontariusz w Środowiskowym Domu Samopomocy
  • przed pandemią Janek organizował zbiórki książek dla szpitali i bibliotek
  • obaj chłopcy brali udział w charytatywnych biegach
  • zdarzyło nam się parokrotnie robić kanapki i gotować obiady w kuchni wspierającej osoby bezdomne (sorry, ale ja się nie nadaję do tych zgodnych politycznie neologizmów w rodzaju „w kryzysie bezdomności)
  • Janek pracuje od paru lat w Pałacu w Wilanowie: w ogrodach królewskich, przy różnego rodzaju wydarzeniach i imprezach, a w weekendy możecie go spotkać w pałacowej szatni

Może to niewiele. Ale więcej, niż nic. I zapewniam was, że warto.


Na tytułowym zdjęciu Janek z cudownymi dziewczynami z naszego pałacowego wolontariatu, których wsparcia nie można przecenić 🙂