Diagnozy

Nigdy nie rozumiałam, dlaczego ludzie boją się diagnoz. Niektórzy unikają ich poznania, inni wręcz zaklinają wszystkich świętych, żeby to tylko nie było coś tam. I ja tego nie rozumiem, bo diagnoza nie generuje choroby, tylko ją nazywa. A nazwanie problemu po imieniu, często pozwala się z nim uporać, albo chociaż stawić czoła.

Jak wiecie zdiagnozowanie moich synów było długie i bolesne życiowo. W obu przypadkach po usłyszeniu, że to autyzm – odczułam ulgę. Że wreszcie wiem, o co tu chodzi. Wiem, skąd się biorą nasze problemy, z czego wynikają zachowania chłopców i jak można sobie i im w tym pomóc. Wiedziałam również, że mamy w życiu przerąbane, chociaż nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo. Tę wiedzę nabywa się latami i nie mogę powiedzieć, żeby w czymkolwiek pomagała. Raczej przeciwnie.

Kiedy odkrywasz, że jesteś dzieckiem osoby z narcystycznymi zaburzeniami osobowości, czujesz się trochę jak wtedy, gdy dostajesz diagnozę autyzm swojego dziecka. Wiesz wreszcie, o co chodzi, ale jednocześnie masz tę przytłaczającą świadomość, że niczego z tym się nie da zrobić. Żebyś wychodził z siebie, starał się, jak nikt inny – nie zmienisz niczego. Jedyne, co pociesza, to że wreszcie dajesz sobie prawo do zadbania o samego siebie, bez wyrzutów sumienia, że jesteś złym człowiekiem. No dobrze, powiem to bez metafor: dostajesz zielone światło, żeby spieprzać tak daleko, jak tylko możesz, i ratować siebie i swoich najbliższych przed toksycznością narcyza.

ADHD kojarzyło mi się wyłącznie z nadmiernie pobudliwymi dziećmi, które nie mogą usiedzieć chwili w spokoju, więc z ogromnym zdumieniem dowiadywałam się o innych aspektach tego zaburzenia. A im więcej pojawiało się ich na liście, tym bardziej czułam, że ktoś mi opowiada mój życiorys…

Te trzy przykłady pokazują, jak właściwa diagnoza może pomóc zrozumieć sytuację. Nie da recepty na jej rozwiązanie, ale pozwoli zrozumieć, dlaczego coś dzieje się tak, a nie inaczej. Może podpowiedzieć, co robić. Może pomóc znaleźć sposób na usprawnienie funkcjonowania, albo wskazać metody radzenia sobie ze skutkami. Z jednej strony: rozjaśnia mrok niewiedzy i zagubienia. Z drugiej: zabiera nadzieję, że może – jeśli się bardziej postarasz, coś się naprawi. Ale daje pewnego rodzaju wolność. Wolność od wiecznego poczucia winy, że jest się źródłem problemów. A to już dużo.


Nie napisałam o diagnozach chorób, które można wyleczyć, bo tu niechęć do poznania prawdy jest poza moim intelektualnym zasięgiem. Nie mogłabym być bardziej wdzięczna lekarzom, którzy wykryli Janka wadę serca, bo dzięki operacji mogliśmy mu uratować życie. Jestem wdzięczna upartej dr Maj, dzięki której detektywistycznej pracy dowiedziałam się, że załapałam się na autoimmunologiczny pakiet Matki Do Zadań Specjalnych. Objawy moich chorób pokrywały się i po zdiagnozowaniu niedoczynności tarczycy nikt nie wpadł na pomysł, żeby szukać dalej. A dalej był toczeń. A potem i alergie, i newralgia, i astma. Teraz wiem, czego unikać. Co robić, kiedy mnie rozkłada. Wiem, że mam prawo nie móc. Że to nie lenistwo, tylko wyłączająca mnie na kilka dni choroba. Przestałam mieć wyrzuty sumienia z tego powodu. No OK, nie tak duże, jak wcześniej. Wiem, że nie wolno mi wejść w alejkę z chemią w sklepie. I unikam miejsc, które mogą wywołać ataki.

Największy problem mam nadal z cudzą empatią i zrozumieniem. To znaczy z ich deficytami. Ludzie nie przyjmują do wiadomości podstawowych rzeczy. Zachowań chłopaków. Próśb o nieużywanie perfum przed wizytą w naszym domu. Nieodwoływaniem w ostatniej chwili zaplanowanych spotkań. Dostosowaniem się do tego, że wolę pisać, niż rozmawiać przez telefon.

Może w tym wszystkim chodzi o to, że nie lubimy prawdy? Wolimy iluzję nieistniejących potencjalnych opcji, niż zderzenie z niepozostawiającą złudzeń rzeczywistością? Niektórzy używają argumentu, że diagnoza etykietuje. So what? Nazwanie autysty autystą nie obraża go, tylko pomaga zrozumieć jego zachowanie i wskazuje opcje pomocy. Odkrycie, że narcyz ma zaburzenia osobowości, może uratować jego ofierze życie. Pozytywne testy na alergię pozwalają wyeliminować produkty, które wywołują reakcje wyłączające z normalnego funkcjonowania.

Nie bójcie się diagnoz. Tylko zadbajcie o kompetentnego diagnozującego. Google świetnie się sprawdzi w szukaniu informacji, kiedy ciąć róże na wiosnę, ale zdrowie, a może i życie, lepiej powierzyć ludziom, którzy naprawdę się na tym znają.