Człowiek Zagadka

Kuba nienawidzi jeżdżenia na zakupy. I generalnie ma ostatnio problem z wychodzeniem z domu. Woli zostawać w swoim pokoju i zajmować się swoimi sprawami. W weekend strasznie nas męczy (myślę, że siebie też), jeśli organizujemy jakieś wyjścia, co staramy się wytrzymywać, bo inaczej skazani bylibyśmy na siedzenie w domu. Różnie nam się udaje.

Musieliśmy dziś podjechać do sklepu po parę rzeczy. I radośnie założyliśmy, że pojedziemy bez chłopaków, niech sobie posiedzą w domu. BB z radością przyjął propozycję. Kuba świadczył, że… jedzie z nami…

Niefart.

To może spróbujmy go jakoś zniechęcić?

– Jakub, jedziemy do Leclerka. Tam może być dużo ludzi.
– Dobrze.

Nie o to chodziło… Jeszcze raz…

– Kubula, czego potrzebujesz? Gazety i słodyczy? Może ci kupimy?
– Jadę z wami.

Może jakoś inaczej…

– Kuba, musimy zajrzeć najpierw do OBI (Kuba nienawidzi OBI, z wiadomych tylko sobie powodów).
Kuba idzie na dół i zakłada buty.

Pojechał. Do OBI. Nosił zakupy. Potem w Leclerku stał w kolejce do kasy. Ani razu się nie zdenerwował. Ani razu nie zawiesił, chociaż wracaliśmy po parę razy do tych samych alejek i staliśmy pięć minut (czytaj: całą wieczność) przed lodówką ze śledziami. Wrócił w dobrym humorze.

Nie pytajcie.