Po dwóch tygodniach spędzonych non stop z rodziną, rozpaczliwie potrzebowałam chwili spokoju. Niekoniecznie wiecznego, póki co. Zrobiliśmy sobie […]
Autor: Jo
Trzeciego dnia nie nastąpił kataklizm – jedynie przyjechała moja siostra. Nie udało nam się powtórzyć sytuacji ani zdjęcia […]
Padało od rana, a w nocy była burza. Jak na trzydniowy pobyt w Weronie, to słabo trafiliśmy z […]
I teraz można się śmiać, ale przez 35 lat nie zwiedziłam nigdy Areny w środku. Mam mnóstwo zdjęć […]
Basen obiecaliśmy Jakubowi chyba jeszcze w czerwcu… A on niestety ma dobrą pamięć. Zbyt dobrą…
Wtedy nic z wyjazdu nie wyszło, bo się przeziębiliśmy. Potem przez całe lato na Fali działy się dantejskie sceny, łącznie z trzygodzinnym oczekiwaniem do kasy. No i dopiero teraz, kiedy mogliśmy się wybrać do Łodzi w tygodniu, udało się ten basen wpisać w grafik.
Z tym basenem to jest dłuższa historia, bo Jakub był tam z Dziadkiem Maćkiem, więc automatycznie miejsce jest dla niego kultowe i teraz Piter nie ma wyjścia, jak kontynuować tradycję, choćby raz do roku.
Ponieważ Piter jest jeszcze na urlopie, postanowiliśmy przedłużyć sobie „wakacje”, tylko tak trochę w domowej wersji. Pojechaliśmy z […]
Jednym z niezaprzeczalnych walorów Corte San Mattia jest jego położenie na wzgórzu. Z ogrodów, tarasów i okien widać […]
Nie mieliśmy w tym roku w planach żadnych wyjazdów zagranicznych. Plan był taki, że wszystkie pieniądze przeznaczamy na […]
Jedynym powodem wydłużenia drogi powrotnej do domu o Bystrzycę, była ulubiona reklama Jakuba, nakręcona na dworcu kolejowym właśnie […]
Dziś mija siedemnaście lat od mojego pierwszego blogowego wpisu. Jak widać nie zostałam Królową Blogosfery. W zasadzie to […]
Pierwsza niespodzianka jest taka, że nikogo nie zabiłam, a i sama jeszcze żyję. Pewnie tłumaczą to lata praktyki. […]
Piąty raz przepakowałam swoją walizkę. Wyrzuciłam kompa i zredukowałam o połowę kosmetyczkę. Jestem bliska obłędu.
Kiedy wymsknęło mi się przy mężu, że najbardziej to w sumie nie lubię pakować własnej walizki i pewnie dlatego zawsze odkładam to na sam koniec, ten się ucieszył, że „wreszcie go rozumiem”. Różnica między nami jest jednak taka, że ja w tym czasie pakuję chłopaków i te wszystkie dodatkowe bagaże, a on czeka, aż ktoś go wyręczy w składaniu jego własnych koszulek.
Z okazji nowego roku szkolnego, Janek wrzucił na Rutynę Chaosu swoje wspomnienia, a potem przyszedł z prośbą, żebym […]
Zabrzmiało tak jakoś metaforycznie, słusznie poniekąd, a mnie po prostu chodzi o wakacje. Bo wakacyjny wyjazd poza sezonem, […]