Ze smutkiem ostatnio odkryłam, że wyczerpał mi się życiowy spontan. I nie wiem, ile w tym zmęczenia, wieku i wyczerpania, a ile wielu lat życia z autystami, dla których PLAN to podstawa funkcjonowania. Może niepotrzebnie się martwię swoją kondycją, bo po latach po prostu udzielił mi się ich tryb funkcjonowania? Oczywiście zachowuję niezbędny do funkcjonowania zapas elastyczności, bez którego nie da się natychmiast zaadaptować do nieprzewidzianych zmian i okoliczności, ale generalnie bez planera ani rusz.

Im mocniej nam się Chaos rozpycha w Rutynie, tym bardziej cenimy stałe punkty w kalendarzu. Na przykład Gęś Niepodległości, którą wymyśliliśmy wiele lat temu jako odpowiedź na amerykańskie Święto Dziękczynienia i która nazwę zawdzięcza Filozofowi – bo ta Gęś jest o wiele bardziej swojska i niezobowiązująca od Dnia Niepodległości. Zresztą przy DN zaczynają się zaraz dyskusje o patriotyzmie, ojczyźnie i innych takich zapalnych tematach, więc przyznacie, że rodzinny obiad przy gęsinie jest o wiele bezpieczniejszy. Teoretycznie.

Myślałam, że nic mnie już w życiu nie zaskoczy (chyba, że mąż by mi choć raz rację przyznał od razu, a nie jak wszystko pierdyknie, bo ale TAKIE cuda, to się nie zdarzają nawet u Tolkiena). A tu proszę: trzeba przygotować kostium dla Kuby na Halloween…
Kto z was przygotowuje kostium na Halloween dla swojego 28-letniego dziecka? Tak tylko pytam?

Witajcie w nowym wydaniu Rutyny Chaosu!

Obawiam się, że zbyt wielu nowości tu nie będzie: nadal opowiadamy o życiu rodziny z autystycznymi dziećmi. Tylko te dzieci są teraz dorosłe… Nadal nie mamy cudownego sposobu na wyjście z autyzmu, ani na powszechnie rozumianą normalność. I nadal staramy się żyć najlepiej, jak to jest możliwe.