Może wam wydawać to śmieszne, ale dla mnie to był prawdziwy problem.
Rodzice wymyślili że po 12 latach zrobią mi remont pokoju. To była tragedia, bo musiałem spakować do kartonu całe moje życie…
No dobra, tylko książki, komiksy, lego, filmy, gry, muzykę, ubrania itd. ale w sumie na to samo wychodzi.
Nie powiem żebym się to tego wyrywał, więc zajęło mi to trochę czasu. Jakieś półtora miesiąca. Przez ten czas cały dom zastawiony był pudłami z moimi rzeczami. Ja cierpiałem a mama mówiła że mnie zabije. Chyba że najpierw zabije się o te pudełka. No faktycznie, ciężko było przejść. I jeszcze mój brat Kuba co chwilę przychodził i pytał czy w moim pokoju jest remont…
Trochę wyrosłem ze starych mebli, np. biurko było za niskie i ledwo mieściły się pod nie nogi. Poza tym nie wygodnie grało mi się na konsoli i oglądało filmy bo telewizor był z boku. 12 lat temu byłem jeszcze uczniem i inaczej spędzałem czas. Teraz potrzebna była reorganizacja pokoju. Oraz nowe zasłonki (bo mam tuż pod oknem lampę na ulicy), biurko i łóżko.
Nie mieliśmy pieniędzy na nowe meble więc mama wymyśliła jak przerobić stare. I tu pojawił się pierwszy problem bo… jakby to wam powiedzieć… trochę to nie wyszło i trzeba było poprawiać. To znaczy ten pomysł był dobry, tylko wykonaniem nie wyszło za pierwszym razem. Ale po poprawkach już było ok.
Porozmawiajmy teraz o korku. Bo niektórym się nie podoba… tata wykleił mi dwie ściany korkiem – tę od Kuby i tę od mamy. Po pierwsze żebym się trochę odizolować dźwiękowo ale też dlatego że jest to ładne. Na początku nie byłem przekonany do pomysłu, ale jak już skończyliśmy to powiem szczerze że całkiem ładnie to wygląda i ciekawie.
Czekam jeszcze na blat od biurka i nowe łóżko ale mogę wreszcie wrócić do mojego KOCHANEGO pokoju! Od dwóch dni układam wszystko na półkach. NIE MACIE POJĘCIA JAK BARDZO STĘSKNIŁEM ZA MOIMI RZECZAMI!
Przez 12 lat przyzwyczaiłem się że każdy ma swój pokój i nie pamiętam jak było kiedy mieszkałem z Kubą w jednym pokoju. Teraz nie dalibyśmy rady. Kuba bardzo dużo spędza w swoim pokoju, to jest jego świat i jego azyl. I ja go nawet rozumiem, bo chociaż kocham ten dom to mój pokój jest dla mnie najważniejszy. Kiedy zamykam za sobą drzwi to czuję się tam bezpiecznie, otoczonym swoimi ulubionymi rzeczami, mogę robić to co lubię: układać lego, wymyślać historie, robić zdjęcia, grać gry, słuchać muzyki, oglądać filmy/seriale i czytać książki. To jest moje bezpieczne miejsce. W sensie emocji, bycia ze sobą, łapania oddechu. Mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi.








