Ja tu tak narzekam na BlueBoya, szczególnie w okresie przedświątecznym czy urodzinowym, że jego lista potencjalnych prezentów jest dłuższa, niż spis książek w niektórych domach, więc dzisiaj chciałabym oddać mu sprawiedliwość.
Jana.
Wprawdzie nadal jeszcze nie możemy spełnić marzenia o świętojańskim ognisku na własnej ziemi, ale staramy się świętować w inne, dostępne sposoby. W tym roku domowo.
No i mój młodszy syn zaskoczył totalnie, bo zażyczył sobie jedną z trzech książek (żeby była niespodzianka), a sam… kupił sobie zestaw lego!
I jak to lego poskładał, to był najszczęśliwszym solenizantem, jakiego widziałam.