Basen Fala i PizzaNova

Basen obiecaliśmy Jakubowi chyba jeszcze w czerwcu… A on niestety ma dobrą pamięć. Zbyt dobrą…

Wtedy nic z wyjazdu nie wyszło, bo się przeziębiliśmy. Potem przez całe lato na Fali działy się dantejskie sceny, łącznie z trzygodzinnym oczekiwaniem do kasy. No i dopiero teraz, kiedy mogliśmy się wybrać do Łodzi w tygodniu, udało się ten basen wpisać w grafik.

Z tym basenem to jest dłuższa historia, bo Jakub był tam z Dziadkiem Maćkiem, więc automatycznie miejsce jest dla niego kultowe i teraz Piter nie ma wyjścia, jak kontynuować tradycję, choćby raz do roku.

Z opowieści mojego męża wiem, że chłopaki byli zachwyceni. Nie mniejszy zachwyt wzbudziła w nich PizzaNova – znajdująca się na Jakuba Liście Rodzicielskich Zaniedbań zaraz po basenie. A że kolejnym punktem była wizyta z Babcią w Pijalni Czekolady Wedla, to łatwo sobie wyobrazić trzy rzeczy: moi synowie byli usatysfakcjonowani, Jakub przestał nas męczyć, a wyjazd do Łodzi udał się lepiej, niż myślałam.

Bo prawdę mówiąc wcale nie chciało mi się nigdzie jeździć. Chyba mam chwilowy przesyt spędzania czasu w samochodzie. No i te wczorajsze zapachy… rozłożyły mi oskrzela i ciągle rzężę…

Ale czasami warto się przemóc. Zwłaszcza jeśli nie ma się specjalnie wyboru… Tak właśnie dzisiaj było…


A jeszcze zupełnie przy okazji zrobiliśmy dobry uczynek i pomogliśmy Madre kupić buty!

Bardzo udany dzień!