To jest jakiś obłęd: w tym domu ciągle się sprząta i ciągle jest bałagan! Mam wrażenie, że Jasiek codziennie coś odkurza i myje, a efektów nie widać! Ja mam tego dość. On ma tego dość. Trzeba coś zmienić.
Przypomniały mi się dawne czasy, kiedy przychodziła sprzątaczka. Mieliśmy jeden dzień w tygodniu, przeznaczony na sprzątanie. I to musiało wystarczyć.
Oczywiście wiadomo: mówię o całościowym ogarnianiu domu. Jeśli coś się rozleje, pobrudzi czy wymaga natychmiastowej reakcji – nikt nie będzie czekać do wtorku, ale ten wtorek musi być przeznaczony na porządki.
I tu pojawia się pytanie: Czy Janek da radę zaangażować się na kilka godzin w wykonanie jednego zadania?
Obawiam się, że nie ma innego sposobu na sprawdzenie tego, jak doświadczenie. Zatem układamy nowy plan zajęć. Rezerwujemy wtorki. A ja zamawiam sobie zapasy melisy, żeby to przeżyć.
Bo łatwo nie będzie.