Szkoła wg BlueBoya

Z okazji nowego roku szkolnego, Janek wrzucił na Rutynę Chaosu swoje wspomnienia, a potem przyszedł z prośbą, żebym rzuciła na to okiem. Usiedliśmy więc jak za dawnych czasów i patrzyliśmy, co trzeba poprawić, albo ująć nieco inaczej. Zupełnie jak wtedy, gdy walczyliśmy z rozprawkami z polskiego. I pewnie najłatwiej by było po prostu podyktować mu cały tekst i mieć z głowy, ale ja się ambitnie zawzięłam na naprowadzania i wyciskanie z dziecka choćby fragmentu zdania – żeby było jego własne. I żeby cokolwiek mu po tej pracy zostało. I teraz poprawiając wspólnie blogowy wpis, widzę, jak długą drogę przeszliśmy i jakie są Janka granice możliwości, których nie da się przekroczyć.

Mimo wszystko: jestem z nas dumna.